Bełchatowianka Julia Wengrzyńska trzecią na świecie.

Autor

Julia Wengrzyńska zdobyła brązowy medal na Mistrzostwach Świata w Wakeboardzie w kategorii +40. Zawody, które odbyły się w Argentynie, przyciągnęły całą światową czołówkę. Sukces bełchatowianki jest tym bardziej cenny, że osiągnięty został zaledwie po roku profesjonalnych treningów.

W połowie lutego do leżącej 100 km na północ od Buenos Aires Campany zjechali najlepsi na świecie zawodnicy uprawiający wakeboard. Wśród nich czwórka Polaków: Patryk Łojek (U-15), Krzysztof Lasoń (+40), Iwona Satoła – Niemiec (+40) i bełchatowianka – Julia Wengrzyńska (+40). Ostatecznie na najwyższym i najniższym stopniu podium w kategorii Veteran Ladies stanęły dwie reprezentantki Polski.

W rundzie finałowej zawodniczki miały dwa przejazdy. Zazwyczaj podczas pierwszego wykonują tylko te triki, których są w stu procentach pewne, w drugim pozwalają sobie na ryzyko i sięgają po akrobacje wychodzące 50 na 50. Po pierwszej serii kolejność nie była zgodna z przewidywaniami bełchatowianki. – Podczas pierwszego przejazdu już na drugiej przeszkodzie zaliczyłam upadek. Idąc do doku startowego, nawet nie myślałam o tym, co się stało. Już na miejscu myślałam, że zapnę wiązania i przemyślę, co mam zrobić w drugim przejeździe. Okazało się jednak, że nie miałam na to czasu. Po moim upadku plasowałam się na ostatnim miejscu, więc po dobiegnięciu do doku, już musiałam startować. Miało to swoje plusy i minusy. Nie miałam czasu na stres po stracie pierwszego przejazdu, niestety nie zdążyłam też zorientować się, co przejechały moje konkurentki. Drugi przejazd pojechałam mocno ryzykownie. Po wylądowaniu po ostatniej przeszkodzie, koledzy z kadry krzyczeli, że mam trzecie miejsce – wspomina Julia i dodaje, że mimo wszystko czuje lekki niedosyt. – Ten sport przede wszystkim nauczył mnie pokory. Można mieć duże umiejętności, ale czasem zwykły pech, tak jak w moim przypadku, może zdecydować o gorszym wyniku. Samo uczestnictwo w zawodach najwyższej rangi jest dla mnie niezwykle budujące, a zdobyte doświadczenie i brązowy medal napędzają mnie do dalszego rozwoju w wakeboardzie.

Adrenalina, emocje i niezapomniana przygoda

Wakeboard jest dyscypliną sportu dość kosztowną, głównie ze względu na konieczność trenowania poza granicami kraju, szczególnie w miesiącach zimowych. Ma to związek z tym, że w Polsce warunki do trenowania panują od kwietnia do października. – Tydzień po powrocie z Egiptu zaczęłam szukać sponsorów. Bardzo się cieszę, że prezydent Bełchatowa zechciała wesprzeć mnie w wyjeździe do Argentyny. Wszyscy byli bardzo pomocni, co jeszcze bardziej dodało mi skrzydeł – podkreśla brązowa medalistka Mistrzostw Świata.

Kadra w Argentynie spędziła 11 niezapomnianych dni, które wypełniały nie tylko intensywne treningi i same zawody. Nie zabrakło także okazji do poznania niezwykle bogatej argentyńskiej kultury i sztuki. – To była przygoda życia. Drobne, ale liczne kamienice przyciągały swoimi radosnymi kolorami: czerwonym, żółtym, niebieskim, zielonym. Wąskie uliczki wabiły knajpkami, przed którymi tancerze popisywali się tangiem argentyńskim. Punktem kulinarnym, który należało koniecznie zaliczyć, był oczywiście stek o różnym stopniu wysmażenia – wspomina bełchatowianka.

Miłość od pierwszego ślizgu

Przygoda Julii z wakeboardem zaczęła się pięć lat temu. Szukała wtedy letniego zamiennika swojej życiowej pasji. – Jestem instruktorką snowboardu i kocham deskę. Chciałam czerpać z niej radość także podczas tych cieplejszych miesięcy. Jeździłam na kiteboardzie, próbowałam windsurfingu, na na freeboardzie zdobyłam nawet mistrzostwo Polski. Deski zawsze były mi bardzo bliskie. Kiedy spróbowałam wakeboardu od razu poczułam, że to jest to – opowiada bełchatowianka.

W 2018 roku zajęła się treningami na poważnie. Obecnie jest zawodniczką Klubu Sportowego Acrobat z Łomianek, gdzie trenuje pod okiem profesjonalistów. Na efekty pracy nie trzeba było długo czekać. Po zaledwie dwóch miesiącach, w lipcu zdobyła wicemistrzostwo Polski, i to otworzyło jej drzwi do kadry narodowej. – Jestem zadowolona z tego, co osiągnęłam, zwłaszcza, że trenuję dopiero od roku. Jeszcze dużo przede mną a mój apetyt na kolejne sukcesy cały czas rośnie – dodaje Julia.

A szanse na kolejne medale w tym roku będą jeszcze co najmniej dwie. Pierwsza już w ostatnich dniach sierpnia, kiedy to w Brwinowie pod Warszawą odbędą się Mistrzostwa Polski. Większym wyzwaniem będą z pewnością Mistrzostwa Europy i Afryki, które w tym roku będą mieć miejsc w niemieckim Beckum w pierwszej połowie września.

źródło: belchatow.pl/julia wengrzyńska

1 Komentarz
  1. Xxx 7 miesięcy ago
    Reply

    Skoro nie ma konkurencji w tym sporcie to łatwo zostać mistrzem

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie widoczny

Więcej z tego działu

Hot News