Co się dzieje z odzieżą z kontenerów PCK?

Autor

Paliwo alternatywne, dywany, czyściwo fabryczne, asortyment szmateksów w kraju lub za granicą – tak wiele nowych zastosowań mają wyrzucane przez nas ubrania. Leszek Wojteczek, właściciel Wtórpolu, na odpadach z szafy w 2018 r. zarobił 10 mln zł. A przy okazji sprząta Polskę, przetwarzając 70 tys. ton używanej odzieży rocznie


Foto: Adam Tuchliński / Redakcja Forbes

Leszek Wojteczek, założyciel Wtórpolu, zaczynał od przywożenia odzieży używanej z Niemiec. Teraz jego pracownicy przerabiają jej 300 ton dziennie.

Leszek Wojteczek codziennie wstaje przed szóstą. Musi zdążyć na poranną kontrolę odzieży zwożonej z 57 tys. kontenerów rozstawionych na terenie całego kraju. Używane kurtki, spodnie, bluzki, ale i brudne szmaty popakowane w stare torby foliowe przeładowywane są z metalowych pojemników Polskiego Czerwonego Krzyża na naczepy jego firmy, skarżyskiego Wtórpolu, a następnie zwożone do sortowni, gdzie pracownicy na taśmie produkcyjnej dzielą je na wiele kategorii.

– W ciągu ośmiogodzinnej zmiany przetwarzamy ponad 300 ton odzieży. Około 30 proc. z tego, co do nas trafia, to zwykłe odpady, ale nic się nie marnuje. Wszystko poddajemy recyklingowi – tłumaczy Wojteczek.

Wtórpol to jedna z największych tego typu firm w Europie. Dokładnie – numer cztery. Na nieco większą skalę recyklingiem zalewającej nas w coraz większym stopniu niechcianej odzieży zajmują się niemiecki Soex, holenderski Boer Group oraz działająca w Kielcach grupa Vive Textile Recycling należąca do Bertusa Servaasa. Vive kupuje odzież używaną na Zachodzie, Wtórpol sprząta bałagan wyłącznie w polskich szafach. I potrafi nieźle na tym zarabiać. W 2017 r. przychody spółki sięgnęły 158 mln zł, a zysk netto 9,3 mln zł. Rok ubiegły to 200 mln zł przychodów i 10 mln zł zarobku. Ale to nie jest łatwy biznes.

W Polsce wyrzuca się około 2,5 mln ton odpadów tekstylnych rocznie, z czego około połowy nadaje się do recyklingu. Za wybierane z kontenerów PCK ubrania Wtórpol płaci instytucji umówione kwoty, drugie tyle przekazuje na cele statutowe własnej organizacji Eco Textil. Do tej pory uzbierało się 40 mln zł. Firma nie zarabia również na przerobie wszystkich śmieci z kontenerów na paliwo alternatywne wykorzystywane przez cementownie m.in. do produkcji klinkieru. Co dzieje się z resztą ładunku?

W ramach wstępnego sortowania na taśmie rozdzielane są podstawowe grupy produktów – buty, zabawki, pierzyny, skóry i torby foliowe. Tekstylia najsłabszej jakości przerabiane są na czyściwo fabryczne, a odpady wełniane trafiają do Indii, gdzie przerabia się je na kolorowe dywany. Drugi etap sortowania to już podział odzieży na bardziej szczegółowe asortymenty – spodnie, swetry, bluzki, ubrania sportowe czy dziecięce. Około 10 proc. wyposaży sieć 110 sklepów typu second-hand należącą do Wtórpolu. W całej Polsce tzw. lumpeksów działa ok. 16 tys. i aż 38 proc. Polaków deklaruje, że kupuje tam ubrania regularnie lub okazjonalnie (dane KPMG). Kolejne 28 proc. odzieży sortowanej we Wtórpolu trafi na eksport – do ponad 20 krajów, głównie Afryki oraz Azji.

To te dwie ostatnie gałęzie sprzedaży przynoszą firmie zysk – tłumaczy Łukasz Zięba, członek zarządu Wtórpolu. – Ubrania przekazywane do sklepów w Polsce są u nas metkowane, a te wysyłane za granicę kategoryzowane w zależności od potrzeb odbiorcy, sprasowywane w paczkę i przekazywane do magazynu – dodaje.

źródło: http://www.forbes.pl

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie widoczny

Więcej z tego działu

Hot News