Sześć porażek w siedmiu meczach mistrza Polski.

Autor

Karol Kłos nie był zadowolony po wtorkowym spotkaniu Ligi Mistrzów z Greenyardem Maaseik. PGE Skra Bełchatów przegrała 0:3 i nie przywiozła z Belgii żadnych punktów.

PGE Skra miała niezłe statystyki w meczu z Greenyardem Maaseik, ale ostatecznie przegrała…
Karol Kłos: – Jak widać, nie statystykami wygrywa się mecze. Czasami te statystyki u nas odstawały, ale w spotkaniach wychodziliśmy górą. Tego nam brakuje. Nie trzeba być magikiem, żeby zauważyć, ze mamy gorszy okres. Trzeba to jednak przetrwać. Są tu doświadczeni gracze, którzy wychodzili już nie z takich rzeczy. Przegraliśmy na trudnym terenie i to nie zamyka nam drogi do dalszego awansu w Lidze Mistrzów. Mamy jednak też problemy w polskiej lidze i trzeba ustabilizować formę oraz szukać pozytywów. Bo co nam pozostało? Trzeba patrzeć przed siebie i mam nadzieję, że będziemy grali lepiej jako drużyna.

Realna szansa na zwycięstwo pojawiła się w trzecim secie.
– Tak naprawdę goniliśmy przez cały mecz. Szkoda drugiego seta, bo byliśmy już na remisie, mimo niezłego łomotu na początku meczu. Doszliśmy przeciwnika i znów odjechał nam na kilka punktów. W trzecim secie prowadziliśmy i to z kolei rywal nas dogonił. Nie ma reguły czy początkowo przegrywamy czy wygrywamy. Gra nam się na razie ciężko i powolnie, szczególnie patrząc na skrzydłowych Greenyardu, którzy są niewysocy, a grali szybko i dynamicznie. My nie mogliśmy za tym nadążyć. Rywale zasłużyli na to zwycięstwo.

W sobotę gramy z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, czyli liderem tabeli PlusLigi…
– Mecze gra się co kilka dni i nie ma czasu na rozpamiętywanie. Trzeba to przegryźć w sobie i wyjść na kolejne spotkanie z bardzo silnym przeciwnikiem, który jeszcze w tym sezonie nie przegrał. Mam nadzieję, że będzie to fajna walka przed świętami i w dobrych nastrojach pojedziemy na te bardzo, bardzo krótkie święta.

źródło: skra.pl

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie widoczny

Więcej z tego działu