Home Kulinaria„Wigilijny Survival: Jak nie stać się dwunastą potrawą i przeżyć spotkanie z pierogami?”

„Wigilijny Survival: Jak nie stać się dwunastą potrawą i przeżyć spotkanie z pierogami?”

by admin
531 wyświetleń

Zanim rzucisz się na stół, przeprowadź rozpoznanie. Zamiast nakładać po trzy pierogi z każdego rodzaju, zastosuj zasadę jednego kęsa. Jeśli coś nie jest absolutnym hitem Twojej mamy lub babci – odpuść. Twój żołądek to nie magazyn, to świątynia (nawet jeśli dziś nieco rozszerzalna).

To nie jest napój. To eliksir przetrwania. Choć smakuje specyficznie (niektórzy mówią, że jak wędzona woda po ogórkach), zawarty w nim błonnik i pektyny to jedyni przyjaciele Twojego metabolizmu w starciu ze smażonym karpiem. Pij, jakby to było lekarstwo – bo w zasadzie nim jest.

Jeśli czujesz, że Twój pasek od spodni zaczyna błagać o litość, masz dwie opcje:

  • Opcja Pro: Zaproponuj rodzinie wspólny spacer pod pretekstem „szukania pierwszej gwiazdki” (nawet jeśli już dawno świeci).
  • Opcja Ninja: Zaoferuj się, że wyniesiesz śmieci. Pięć minut na mrozie i kilka schodów to Twoja prywatna siłownia.

Jeśli jednak „poniosło Cię” przy sałatce jarzynowej z majonezem, oto Twój cennik odkupienia win:

  • 1 pieróg z kapustą = 15 minut intensywnego śpiewania kolęd (im głośniej, tym więcej spalasz kalorii).
  • Kawałek sernika = 30 minut energicznego rozpakowywania prezentów i udawania radości z kolejnej pary skarpet.
  • Dokładka kutii = 2 godziny spaceru do kościoła na Pasterkę (nawet jeśli idziesz tylko dookoła bloku).

Pamiętaj, że w Wigilię kalorie się nie liczą, jeśli jesz je w towarzystwie ludzi, których kochasz. A jeśli jutro obudzisz się o 2 kg cięższy/a… to prawdopodobnie tylko miłość do tradycji (i tona kapusty).

Zobacz także

SKOMENTUJ