Strona domowa Sport Na trójkołowym rowerze przez Polskę. Niepełnosprawny kolarz zajechał do Bełchatowa.

Na trójkołowym rowerze przez Polskę. Niepełnosprawny kolarz zajechał do Bełchatowa.

by admin
284 wejść

Dziewięć miast, dziewięć dni i 2 tys. kilometrów na trójkołowcu z napędem ręcznym, a wszystko po to, by wesprzeć chore dzieci. Przed Krzysztofem Jarzębskim, który od lat zmaga się z nie tylko z chorobą, ale również z ekstremalnymi wyzwaniami sportowymi, ostatnia prosta. Słynny na całym świecie kolarz odwiedził także Bełchatów.

2 czerwca wystartował z pasażu Schillera w Łodzi. Był m.in. w Gdańsku, Szczecinie, Poznaniu, Wrocławiu i Opolu. Bełchatów to jego ostatni przystanek przed powrotem do domu, do Łodzi. Tu czekają na niego podopieczni Fundacji „Dom w Łodzi”. To dla nich niepełnosprawny zawodnik ŁKS-u podjął, i to nie po raz pierwszy, trud przejechania 2 tys. kilometrów. W ten sposób zbiera pieniądze na rehabilitację nieuleczalnie chorych dzieci.


Od kilku lat jestem zaprzyjaźniony z Fundacją „Dom w Łodzi”, która prowadzi dzieci niepełnosprawne. Wspieranie ich to przyjemność. Skoro mogę pomagać, to po prostu pomagam. To jest cel mojej wyprawy, a cała akcja odbywa się pod hasłem „Reprezentant Polski i ŁKS-u pomaga”. Jestem sportowcem, ale swoje też przeszedłem. Wiem, jak ważne jest wsparcie dla osób niepełnosprawnych. Dla nich nie tylko jeżdżę na rowerze, pływam też kajakiem i wspinam się na wieżowce – mówi Krzysztof Jarzębski.

Ze sportowcem spotkała się prezydent miasta Mariola Czechowska. – Serdecznie gratuluję. Wyzwania, które pan podejmuje, zasługują na słowa uznania. Bardzo się cieszę, że ten kolejny, ostatni już, etap wyprawy zaczyna się w BełchatowieŻyczę zdrowia, wytrwałości i kolejnych sukcesów oraz życiowych rekordów – powiedziała prezydent Mariola Czechowska tuż przed honorowym startem zawodnika sprzed magistratu.

To nie pierwsza i zapewne nie ostatnia wyprawa kolarza. Na swoim wyczynowym trzykołowym handbiku, a wcześniej na zwykłym wózku inwalidzkim, przebył tysiące kilometrów, odwiedził wiele miejsc, nie tylko w kraju, ale również za granicą. Był w różnych częściach świata, wciąż bierze udział w maratonach i wyścigach, nie poddaje się i bije kolejne rekordy.

Z Łodzi do Warszawy, z Zakopanego do Gdańska, do Rygi, a także z Łodzi do Londynu, Barcelony, w okolice Sycylii, z Aten do Warszawy, przez Dolinę Śmierci w USA – te m.in. trasy już za nim. A przed nim? – Jeśli tylko będzie to możliwe, dalej będę jeździł, by wspierać te dzieciaki, bo one na to zasługują. Teraz chciałbym udać się w 48-godzinną wyprawę z Budapesztu do Łodzi – mówi na koniec Krzysztof Jarzębski.

źródło: UM Bełchatów

Może Cię zainteresować

1 komentarzy

Anna 11 czerwca 2020 - 18:45

Zdrowia panie Krzysztofie i wytrwałości

Reply

dodaj komentarz

X