Home Sport Na trójkołowym rowerze przez Polskę. Niepełnosprawny kolarz zajechał do Bełchatowa.

Na trójkołowym rowerze przez Polskę. Niepełnosprawny kolarz zajechał do Bełchatowa.

by admin
135 wyświetleń

Dziewięć miast, dziewięć dni i 2 tys. kilometrów na trójkołowcu z napędem ręcznym, a wszystko po to, by wesprzeć chore dzieci. Przed Krzysztofem Jarzębskim, który od lat zmaga się z nie tylko z chorobą, ale również z ekstremalnymi wyzwaniami sportowymi, ostatnia prosta. Słynny na całym świecie kolarz odwiedził także Bełchatów.

2 czerwca wystartował z pasażu Schillera w Łodzi. Był m.in. w Gdańsku, Szczecinie, Poznaniu, Wrocławiu i Opolu. Bełchatów to jego ostatni przystanek przed powrotem do domu, do Łodzi. Tu czekają na niego podopieczni Fundacji „Dom w Łodzi”. To dla nich niepełnosprawny zawodnik ŁKS-u podjął, i to nie po raz pierwszy, trud przejechania 2 tys. kilometrów. W ten sposób zbiera pieniądze na rehabilitację nieuleczalnie chorych dzieci.


Od kilku lat jestem zaprzyjaźniony z Fundacją „Dom w Łodzi”, która prowadzi dzieci niepełnosprawne. Wspieranie ich to przyjemność. Skoro mogę pomagać, to po prostu pomagam. To jest cel mojej wyprawy, a cała akcja odbywa się pod hasłem „Reprezentant Polski i ŁKS-u pomaga”. Jestem sportowcem, ale swoje też przeszedłem. Wiem, jak ważne jest wsparcie dla osób niepełnosprawnych. Dla nich nie tylko jeżdżę na rowerze, pływam też kajakiem i wspinam się na wieżowce – mówi Krzysztof Jarzębski.

Ze sportowcem spotkała się prezydent miasta Mariola Czechowska. – Serdecznie gratuluję. Wyzwania, które pan podejmuje, zasługują na słowa uznania. Bardzo się cieszę, że ten kolejny, ostatni już, etap wyprawy zaczyna się w BełchatowieŻyczę zdrowia, wytrwałości i kolejnych sukcesów oraz życiowych rekordów – powiedziała prezydent Mariola Czechowska tuż przed honorowym startem zawodnika sprzed magistratu.

To nie pierwsza i zapewne nie ostatnia wyprawa kolarza. Na swoim wyczynowym trzykołowym handbiku, a wcześniej na zwykłym wózku inwalidzkim, przebył tysiące kilometrów, odwiedził wiele miejsc, nie tylko w kraju, ale również za granicą. Był w różnych częściach świata, wciąż bierze udział w maratonach i wyścigach, nie poddaje się i bije kolejne rekordy.

Z Łodzi do Warszawy, z Zakopanego do Gdańska, do Rygi, a także z Łodzi do Londynu, Barcelony, w okolice Sycylii, z Aten do Warszawy, przez Dolinę Śmierci w USA – te m.in. trasy już za nim. A przed nim? – Jeśli tylko będzie to możliwe, dalej będę jeździł, by wspierać te dzieciaki, bo one na to zasługują. Teraz chciałbym udać się w 48-godzinną wyprawę z Budapesztu do Łodzi – mówi na koniec Krzysztof Jarzębski.

źródło: UM Bełchatów

1 komentarz
0

Może Cię zainteresować

1 komentarz

Anna 11 czerwca 2020 - 18:45

Zdrowia panie Krzysztofie i wytrwałości

Odpowiedz

skomentuj