Switch on the EIT in customizer!
Home Sport Pierwsze 3 punkty GKS Bełchatów od listopada 2020 roku.

Pierwsze 3 punkty GKS Bełchatów od listopada 2020 roku.

by admin
95 wyświetleń

Fortuna 1 Liga. GKS Bełchatów przerwał serię piętnastu meczów bez zwycięstwa (trzy remisy, dwanaście porażek). W Rzeszowie pokonał Resovię 3:1 i jest to dla niego pierwszy komplet punktów od 13 listopada i wyjazdowego spotkania z Arką Gdynia (2:1). Zespół Marcina Węglewskiego wciąż zajmuje ostatnie miejsce, ale znów łapie kontakt z Zagłębiem Sosnowiec.

Początek był dosyć nerwowy – gra toczyła się w środku pola i żaden z zespołów nie potrafił przedostać się pod bramkę rywala. Jednak lepiej trochę organizowała się Resovia – w 6. minucie piłka trochę przypadkowo dotarła do Radosława Adamskiego, który wpadł w pole karne uderzył po ziemi, Niźnik dotknął piłkę, ale nie zdołał jej wybić i miejscowi objęli prowadzenie. Ich radość nie trwała jednak długo. Już w następnej akcji wrzutkę w pole karne resoviaków na gola zamienił Bartków.

Chwilę potem znakomitą okazję miał Wróbel, który dostał dobrą piłkę od Adamskiego na 15. metr, uderzył po ziemi, ale minimalnie niecelnie. Kilka minut później znowu było gorąco pod bramką GKS-u – tym razem dobrze z rzutu wolnego próbował Hebel, ale Niźnik wypiąstkował piłkę. Za chwilę gra przeniosła się pod bramkę Resovii – z lewego narożnika pola karnego uderzał Grzelak, Dybowski odbił piłkę, ale przed siebie, dopadł do niej Flasza i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Później grę prowadzili gospodarze, ale nie udawało im się dojść do klarownej sytuacji. W 29. minucie niezłą sytuację miała Resovia po rzucie wolnym Jarocha, który zagrał do Mikulca, ten dobrze dośrodkował w pole karne, z pierwszej piłki uderzył Wróbel, ale piłka minimalnie minęła bramkę GKS-u. W 34. minucie przed szansą stanął Persak, który z 5. metra trafił jednak w Niźnika.

GKS chciał „dowieźć” prowadzenie do końca pierwszej połowy i to się udało. W przerwie trener Radosław Mroczkowski zdecydował się aż na trzy zmiany – na boisku pojawili się: Radulj, Demaniuk i Zdybowicz.

Już na początku drugich 45 minut Resovia mogła wyrównać, ale strzał Radulja wybronił golkiper GKS-u. W 52. minucie dużo szczęścia jednak mieli resoviacy – szybką kontrę lewym skrzydłem wyprowadził Grzelak, zagrał płasko w pole karne, do uderzenia doszedł Laskowski, ale jego uderzenie trafiło w boczną siatkę. Chwilę potem błąd popełnił Persak i Flaszka znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Resovii. Jednak na szczęście miejscowych gracz GKS-u minimalnie się pomylił.

GKS w drugiej części gry mocno cofnął się pod własną bramkę i ograniczał się do kontr, które całkiem nieźle im wychodziły. Resovia próbowała, ale cały czas „waliła głową w mur” – wrzutki w pole karne były przechwytywane przez obrońców gości, a brakowało zdecydowanie strzałów z dystansu, które na tej murawie mogły być skuteczne.

W 77. minucie goście przeprowadzili kolejną dobrą akcję skrzydłem – Mas dośrodkował piłkę z prawej strony, niefortunnie próbował wybić ją Podhorin i zaskoczył Dybowskiego. To mocno odebrało ochotę do gry miejscowym, a śmielej pod bramkę Dybowskiego ruszył GKS.

Resovia Rzeszów – GKS Bełchatów 1:3
Radosław Adamski 6. – Mateusz Bartków 7., Dawid Flaszka 14., Oliver Podhorin 77. (s)

Resovia: 1. Karol Dybowski – 25. Bartosz Jaroch, 50. Jakub Persak, 20. Oliver Podhorin, 24. Kamil Słaby (59, 9. Karol Twardowski) – 4. Rafał Mikulec (46, 7. Kamil Radulj), 16. Josip Šoljić, 13. Michał Kuczałek (46, 59. Przemysław Zdybowicz), 10. Maksymilian Hebel (46, 56. Cezary Demianiuk), 17. Radosław Adamski – 12. Jakub Wróbel (80, 21. Sebastian Usarz).

GKS Bełchatów: 1. Daniel Niźnik – 70. Marcin Sierczyński, 91. Mateusz Bartków, 33. Sebastian Zalepa, 2. Mateusz Szymorek – 14. Filip Laskowski (78, 20. Maciej Koziara), 5. Michał Pawlik, 19. Waldemar Gancarczyk, 10. Dawid Flaszka (78, 17. Marcin Ryszka), 16. Mikołaj Grzelak (64, 38. Bartosz Żurek) – 94. Valērijs Šabala (64, 11. Maciej Mas).

żółte kartki: Wróbel, Podhorin – Gancarczyk, Bartków, Szymorek, Pawlik.

sędziował: Wojciech Myć (Lublin).

źródło: gol24.pl/foto: Adrian Mielczarski

0 komentarz
0

Może Cię zainteresować

skomentuj