Home Psychoteka Doktora Wolniaka Jak radzić sobie ze stresem w dobie walki z koronawirusem?

Jak radzić sobie ze stresem w dobie walki z koronawirusem?

by admin
143 wyświetleń

Przestawiamy priorytety, przewartościowujemy swoje życie. W dobie pandemii koronawirusa, gdy kolejne zachorowania na Covid-19 nie są już tylko suchą statystyką, a przybierają realną postać siostry, kuzyna, męża czy babci, nasze myślenie skupia się wyłącznie na jednym: Jak z chorobą poradzą sobie nasi bliscy? Czy będzie konieczna hospitalizacja? I wreszcie – czy na pewno z tego wyjdą?

Nic w tym dziwnego, że obecnie wiele spraw schodzi na dalszy plan. Nie myślimy o tym, że trzeba pomalować ściany w domu, albo wymienić meble, które nam się znudziły. Niemożność zrobienia zakupów z powodu lockdownu, ani pójścia do kina, czy restauracji, nie spędzają nam snu z powiek. Przytłacza zupełnie coś innego. Obawa o utratę zatrudnienia,
strach o zdrowie naszych bliskich, zwłaszcza osób starszych, które są w grupie najwyższego ryzyka zachorowania na COVID-19.

Jak radzić sobie ze stresem w dobie tak licznych zakażeń koronawirusem? – Przede wszystkim pamiętajmy o tym, że lęk oraz stres mają wpływ na spadek naszej odporności, a właśnie jej bardzo nam dziś potrzeba – mówi dr n. med. Sławomir Wolniak, specjalista psychiatra, ordynator Kliniki Wolmed w Dubiu k. Bełchatowa. – Z kolei źródłem lęku dla wielu osób są informacje dotyczące pandemii, przebiegu samej choroby oraz zagrożeniach z nią związanych. Na wiele rzeczy nie mamy wpływu, natomiast możemy zrobić jedno – ograniczyć wpływ informacji, które mogą potęgować nasz niepokój.

Cenną radą jest filtrowanie docierających do nas informacji, zwłaszcza, że poza tymi sprawdzonymi, dostęp, chociażby do naszych portali społecznościowych, mają także ci, którzy rozpowszechniają fake newsy. A te potęgują strach, budzą niepokój. Lepiej więc korzystać wyłącznie ze sprawdzonych źródeł informacji, nie czytać wszystkiego „jak leci”. Dobrym sposobem jest ograniczenie zapoznawania się z bieżącymi informacjami do jednego razu dziennie. W taki sposób będziemy w stanie skupiać nasze myśli także na czym innym, nie tylko na zagrożeniu związanym z pandemią koronawirusa. Ważne, by z rozwagą, spokojem i powagą podchodzić do zaleceń instytucji państwowych oraz we własnym zakresie starać się zadbać o zdrowie fizyczne i psychiczne.

W czasie pandemii wiele mówi się o profilaktyce, bo też ma ona ogromne znaczenie – przypomina dr Wolniak. – O ile dystans i dezynfekcja nie muszą być ogromnym wyzwaniem, o tyle społeczna izolacja stanowi już poważny problem, zwłaszcza ograniczenie kontaktów z naszymi starszymi członkami rodziny, rodzicami, dziadkami. Pamiętajmy, że oni także czują się zagubieni. Bądźmy z nimi w stałym kontakcie telefonicznym, zapytajmy, czy możemy im jakoś pomóc, czy czegoś potrzebują, ale starajmy się nie poruszać tematów związanych z pandemią. Takie informacje potęgują uczucie strachu i lęku. Na pewno znajdziemy wiele tematów do rozmów, które sprawią obu stronom wiele radości. Planujmy wspólny wypoczynek, zwłaszcza na łonie natury, na czas, gdy ciężka sytuacja w kraju się skończy.

Mimo starań nie każdy będzie jednak w stanie poradzić sobie z obciążeniem psychicznym w przypadku, gdy choroba dotknie kogoś z bliskich. Można się spodziewać wystąpienia zaburzeń nastroju, objawiających się smutkiem, brakiem radości i brakiem występowania pozytywnych uczuć, a także ogólnym poczuciem lęku. Drażliwy nastrój może utrzymywać się przez większą część dnia. Mogą też wystąpić zaburzenia rytmu snu (senność w dzień, bezsenność w nocy), utrata apetytu oraz bóle pleców, karku, czy głowy. – Objawy te, jeśli utrzymują się co najmniej przez dwa tygodnie, mogą już świadczyć o depresji – mówi dr Sławomir Wolniak. – Jednak bez względu na to, jak długo trwają i czy występują wszystkie, czy tylko część z nich, nie powinny zakłócać naszego funkcjonowania. Psychicznego dyskomfortu, zmęczenia oraz obciążenia nie należy się wstydzić – wskazany jest kontakt z lekarzem psychiatrą. Mimo dużych ograniczeń specjaliści udzielają teleporad medycznych, lekarz może także wystawić e-receptę chociażby na łagodne leki uspokajające, gdy taka potrzeba okaże się nieunikniona.

Pamiętajmy o tym, że nie każdy z nas zachoruje – nawet w bliskim kontakcie z osobą będąca nosicielem koronawirusa nasz organizm wcale nie musi zostać zainfekowany – uspokaja dr Wolniak. – We wzmacnianiu odporności pomoże nam dbałość o ciało, które odpłaci większym spokojem ducha i równowagą psychiczną. Poza dbaniem o higienę pamiętajmy też o co najmniej 8-godzinnym śnie, regularnych i zdrowych posiłkach. Osoby nie objęte kwarantanną powinny spędzać dużo czasu na świeżym powietrzu, a także regularnie ćwiczyć i to wcale nie wyczynowo. Wystarczy łagodnie rozciąganie, ćwiczenie oddechów, które ma relaksujący wpływ na nasz organizm. Ważne jest też, by unikać alkoholu oraz substancji psychoaktywnych. Alkohol obniża odporność, wpływa na nasze postrzeganie rzeczywistości, zwłaszcza na drugi dzień, kiedy nasz nastrój może ulec pogorszeniu. Podejmujmy się aktywności, które sprawiają nam przyjemność i nas rozluźniają.

Nie wszyscy potrafią poradzić sobie z wszechogarniającym strachem i stresem spowodowanym pandemią. Od jej początku, już na przełomie marca i kwietnia ubiegłego roku, rozpoczął się prawdziwy boom, jeśli chodzi o zapotrzebowanie na konsultację psychiatryczną mieszkańców w zasadzie całego województwa łódzkiego. Lockdown, a także obawa przed zakażeniem sprawiły, że do psychiatrów zaczęło zgłaszać się nawet o 100% więcej pacjentów. –
Było to związane z lękiem przed nieznanym, nowym i niebezpiecznym – kontynuuje lekarz. – Pacjenci nie kryli swoich obaw przed tym, co działo się wówczas chociażby we Włoszech.

Brakowało miejsc w szpitalach dla chorych na COVID-19, a odsetek śmiertelnych przypadków był naprawdę przerażający. Polacy zaczęli się bać, że pandemia w naszym kraju może przybrać podobną postać, a ten strach odbił się na ich zdrowiu psychicznym, chociażby znaczącym wzroście poziomu lęku.

Gdy rząd zaczął stopniowo rezygnować z obostrzeń, w maju i czerwcu liczba pacjentów w poradniach zdrowia psychicznego Wolmed, czy prywatnych gabinetach lekarzy, zmalała. Obecnie, po jesiennej fali zachorowań, ponownie wzrosła liczba osób, które mają zaburzenia lękowe czy wręcz depresję. Ci, którzy COVID-19 przechorowali cierpią też na zaburzenia pamięci, orientacji, koncentracji uwagi, lęk przed ponownym zachorowaniem. Osoby, które były w silnym zagrożeniu życia, np. podłączone do respiratora, mają wręcz objawy stresu pourazowego. Z powodu choroby borykają się poważnymi następstwami somatycznymi, w postaci obciążenia płuc, serca, pogorszenia wydolności krążenia, zaburzeń w oddychaniu, zaburzeń zatorowych. Nie znika też strach, że choroba wróci ze zdwojoną siłą lub zachoruje ktoś bliski.

Jeśli tego typu strach, lęki, powodują w nas duży poziom dyskomfortu, występują zaburzenia w odżywianiu, trudności w zasypianiu, które utrudniają funkcjonowanie, jest wskazanie do konsultacji ze specjalistą – psychiatrą lub psychologiem, by dążyć do rozwiązania problemu – radzi dr Sławomir Wolniak.

Nie wolno dopuścić, by osoba cierpiąca została z nim sama, gdyż ani nerwica, ani stany lękowe same nie ustąpią, a z czasem zaczną się wręcz nasilać. Ustawienie właściwego leczenia pod kierunkiem specjalisty jest więc sprawą kluczową.

Stan psychiczny to jedno, w czasie pandemii znacząco zwiększyły się też problemy związane z nadużywaniem alkoholu bądź substancji psychoaktywnych. W połowie ubiegłego roku, po badaniach przeprowadzonych we Francji już było wiadomo, że sprzedaż alkoholu w marcu 2020r. wzrosła o 13% w porównaniu do analogicznego okresu 2019 roku.

Z moich obserwacji wynika, że w czasie pandemii także Polacy zaczęli spożywać więcej alkoholu – mówi lekarz. – Praca zdalna sprawiła, że więcej siedzieliśmy w domu i wiele osób, już od południa pozwalało sobie na picie drinków czy piwa i w czasie pracy było „na rauszu”. Miałem w tym czasie pacjentkę, która zaczęła się leczyć po tym, gdy pracodawca, podejrzewając, że pije podczas wykonywania służbowych obowiązków w domu, skontrolował ją. Warunkiem utrzymania pracy było rozpoczęcie terapii. Mam też pacjentów, którzy z powodu pandemii stracili pracę – wpadli w marazm, a niektórzy wręcz w depresję. Powodem kłopoty finansowe – niemożność płacenia kredytów, upadek firmy, ogromne kłopoty finansowe. Jeszcze inni z tych samych powodów zaczęli pić lub brać narkotyki. Nie tylko ja, ale wielu specjalistów obserwuje nasilenie uzależnień w ostatnim roku.

Na podstawie badań przeprowadzonych wśród osób, które przechorowały Covid-19 (a także biorąc pod uwagę przebieg wcześniejszych pandemii), można stwierdzić, że występują u nich zaburzenia depresyjne, zaburzenia lękowe, zespół stresu pourazowego, ale też zwiększone nadużywanie substancji psychoaktywnych. Osoby te wymagają udzielenia takiego samego rodzaju pomocy, jak pacjenci cierpiący na podobne choroby, ale nie występujące na skutek pandemii koronawirusa. Konsultacje psychiatryczna, psychologiczna oraz psychoterapeutyczna są kluczem do rozpoczęcia walki o własne zdrowie psychiczne. – To nie pierwsza pandemia, jaka dotknęła świat i Europę w XXI wieku – przypomina doktor Sławomir Wolniak. – W związku z tym, że znane są skutki oddziaływania na ludzi poprzednich epidemii, można przypuszczać, że problemy psychiczne związane z pandemią koronawirusa mogą utrzymywać się co najmniej przez 3 lata po jej zakończeniu.

0 komentarz
0

Może Cię zainteresować

skomentuj